Pierwszy fartuch dostał od babci. Kolejne kupował już sam na targu w Rybniku. W jednej kapsie zawsze taszyntuch, bo przy gotowaniu trzeba wycierać pot z czoła, w drugiej szkloki dlo dziecek.
Pierwszy fartuch dostał od babci. Kolejne kupował już sam na targu w Rybniku. W jednej kapsie zawsze taszyntuch, bo przy gotowaniu trzeba wycierać pot z czoła, w drugiej szkloki dlo dziecek.